czwartek, 11 czerwca 2015

Jak sobie nalać mleka do papierowej torby?

W Berlinie powstanie pierwszy w Europie supermarket, gdzie produkty nie będą w nic opakowane. Nie będzie też foliowych siatek przy kasach.
http://wyborcza.pl/1,75477,16293013,W_Berlinie_powstaje_supermarket_bez_opakowan__To_jak.html#ixzz3ckG3SnT4
Takie sklepy powinny stać na każdym rogu i nie powinny być ciekawostką czy mrzonką  ekologa.
Nie jestem zapalonym ekologiem, sam popełniam miliony błędów i używam nieekologicznych toreb i reklamówek (czy jak niektórzy wolą siatek, a siatka to może być na ryby). Na zakupy zwykle chodzę z plecakiem, kiedy mnie poniesie i plecak nie daje rady nic więcej już pomieścić, kupuję reklamówkę, ale z nadzieją, że przyda się na następne zakupy, niestety mam ich milion (tak, wiem, mógłbym jedną mieć cały czas na dnie plecaka i chyba od teraz tak będzie). No ale jeżeli miałbym wybór, wolałbym pójść właśnie do takiego sklepu. Szlag mnie trafia kiedy w sklepach widzę jak ludzie pakują do osobnych woreczków po bananie, pomidorze, ogórku i papryce. Z doświadczenia wiem, że naklejkę z wagi śmiało można przykleić do marchewki i nic się złego nie dzieje. Założę się, że pewnie u każdego w domu zalegają sterty reklamówek, popakowane jedna w drugą, trzymane na wszelki wypadek, bo przecież wyrzucać nie można. Z jednej strony to jest dobre, bo wielu ludzi ma gdzieś z tyłu głowy głos, który mówi o zaśmiecaniu, ale w końcu coś z tą stertą plastiku trzeba będzie zrobić. Wyrzucić? Będzie się rozkładać setki lat. Spalić? Dziura ozonowa się powiększy i pomrzemy. Zjeść? O! Trawimy plastik? Lasy będą czyste.


- Jeśli każdy będzie mógł kupować niezapakowane jedzenie, to najpierw zmniejszymy produkowanie odpadów, a potem zupełnie odwrócimy się od tego. To oznacza też mniejsze zużycie wody i ropy do produkcji opakowań - mówi Glimbowski.
Ale wracając do samego sklepu, bo od moralizowania nie jestem - na początku takie zakupy mogą być problematyczne, bo z jakim opakowaniem tam pójść, w co nasypać ryż, a w co nalać mleko? Wziąć dziesięć słoików w lnianej torbie? Puste będą już trochę ważyć. No ale cel szczytny więc ludzie szybko coś wymyślą, bo ludzie to leniwe bestie i będą chciały mieć jak najwygodniej.
Myślę, że kolejnym argumentem, który mógłby przekonać szczególnie Polaków do robienia zakupów (sprawunków, hehe) w takim sklepie jest deklaracja niższych cen, a i produkty mają być od lokalnych dostawców. Jestem ciekaw o ile obniżyłyby się ceny jeśli odpadnie od nich koszt opakowania.

Same towary mają być tańsze niż w innych supermarketach, bo będą sprowadzane przez lokalnych dostawców, którzy - co oczywiste - zobowiązali się, żeby nie pakować ich w wykonane z tworzyw sztucznych pojemniki.
 Jeżeli coś takiego powstałoby w mojej okolicy z chęcią bym się tam wybrał i mam nadzieję, że został stałym klientem. Możliwość zmniejszenia produkcji śmieci w moim skromnym gospodarstwie domowym, a do tego niższe ceny sprawiają, że jestem bardzo na tak! ZAPRASZAMY DO POLSKI!


P.S. Nie zdążyłem jeszcze zostać matką.

niedziela, 7 czerwca 2015

Moich sześć ulubionych pytań

                Jakoś tak się dzieje, że pomimo mojej niechęci do gatunku ludzkiego ciągle spotykam nowych ludzi i nawet z nimi rozmawiam. Część zostaje nawet w gronie moich znajomych. A że rozmowa, to i pytania. 



Poniżej prezentuję więc listę moich ulubionych pytań, które padają prawie zawsze razem, a na pewno któreś z nich zostaje zadawane.

1. Jakiej muzyki słuchasz?
Na początek pytanie mniej osobiste, aczkolwiek wymagające ode mnie największego poświęcenia, bo jak już kiedyś pisałem: gust jest jak dupa i każdy ma swój więc nie zawsze to, czego słucham odpowiada zadającemu pytanie. Więc najczęściej odpowiadam, że różnej, co nie satysfakcjonuje rozmówcy. Wtedy jeśli w pobliżu jest komputer, włączam swojego last.fm (http://www.last.fm/user/dimashq) i na chwilę jest spokój, bo muzyki faktycznie słucham różnej i każdy na liście wyhaczy coś wspólnego. Gorzej, kiedy zacznę rozprawiać o fascynacji nowo odkrytym zespołem, opowiadać o wokalu podobnym do głosu zdychającego lista połączonym z partiami orkiestrowymi w klimacie islandzkich fiordów lub genialności tekstów Katarzyny N. i moimi marzeniami o byciu adoptowanym przez nią. Nie każdy mnie rozumie. Poniżej lista tagów, które znalazły się w mojej plejliście w ciągu ostatnich 12 miesięcy.



2. Dlaczego masz brodę/po co ci broda?
Bo nienawidzę się golić. A zarost na twarzy mam odkąd mi urósł czyli gdzieś od gimnazjum, ale wtedy golić się wypadało więc robiłem to raz na tydzień, dwa. Więc jakiś zarost zawsze był. Później goliłem się coraz rzadziej, aż jakieś 3-4 lata temu przestałem w ogóle. Z małymi wyjątkami spowodowanymi problemami ze skórą. Mam strasznie suchą skórę na twarzy i czasem pod brodą nie było widać, że trzeba się nią natentychmiast zająć. Więc maszynka szła w ruch. Ostatni raz do zera ogoliłem się jakiś rok temu. Tak więc brodę mam z czystego lenistwa. Nie wyobrażam sobie wstawania dodatkowych kilku minut wcześniej, żeby machać dżiletem. A poza tym wyglądam w brodzie zajebiście.

3. Dlaczego masz w uchu kolczyk?
Taki kaprys. Z sześć lat noszę w chrząstce lewego ucha metalowe coś, kulkę, kółko, teraz podkowę. Pięć lat bolało jak cholera, teraz odpukać jest dobrze. Nie ma w tym żadnej ideologii. chciałem kolczyka, mam kolczyka. Chciałbym jeszcze jeden albo i dwa w innych miejscach, ale nie chcę żeby znowu bolało. Nie chodzi o sam fakt przekłucia, bo tego to akurat czasem potrafię nie zauważyć (Honorowy Dawca Krwi!) tylko o czas gojenia i urażanie się.

4. Dlaczego nosisz rurki?
Bo są wygodne. Bo były najtańsze w sklepie i okazały się wygodne. Bo mi pasują i się w nie mieszczę. Ale głownie dlatego, że są wygodne.

5. Dlaczego jesteś taki chudy? Przytyłbyś.
Albo mam tasiemca albo cholernie szybką przemianę materii. Po częstotliwości odwiedzin toalety obstawiam to drugie. I nawet kiedy jem jak świnia, leżę do góry brzuchem i nie robię nic nie tyję. Czasem zauważam jakieś 1-2 kilowe skoki, a za chwilę ważę jeszcze mniej niż waga wyjściowa. A więc tak mam. Nawet jakoś szczególnie nie jestem aktywny fizycznie, a i zdrowe jedzenie ostatnio poszło w odstawkę.



6. Jesteś hipsterem?
Nie. Ja się domyślam, że to, co pisałem wcześniej, mój wygląd etc. może na to wskazywać, ale hipsterzy w tym jak wyglądają, czym się interesują i jak myślą mają ideologię. A ja po prostu mam taki styl, który jest mój. (Podobno hipsterzy nie mówią, że są hipsterami)