Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zakupy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zakupy. Pokaż wszystkie posty

środa, 3 lutego 2016

Podobno warto pomagać

Siedzę w pracy i chyba nie powinienem teraz pisać posta, ale nikt nie widzi. Czytelnicy narzekają, że nic nowego się nie pojawia więc zaryzykuję karierą.
Dziś będzie o pomaganiu. Bo coś mi się stało ostatnio i chętnie pomagam. Pomagam z uśmiechem na twarzy. Mam cichą nadzieję, że to prawda o tej wracającej karmie i nie będzie to powrót pod postacią puszki karmy dla kota ciśniętej w moje czoło. Tak więc pomagam jak mogę. Nie lubię służyć radą, bo ja często nie wiem, co można zrobić w danej sytuacji, ale daję się wygadać drugiej stronie, nawet w miarę uważnie słucham i przytakuję no i jak już mi coś do głowy przyjdzie to radzę. W pracy pomagam, biorę dodatkowe godziny (i wcale nie chodzi o to, że miałem ich mało i chciałem sobie dorobić), bo wiem jak w naszym trybie pracy ciężko sobie coś zaplanować, albo znaleźć czas na coś, co nagle wypada. Materialnie pomagam. Dwóm panom na przystanku w środku nocy 5 złotych do biletu dołożyłem, wcale nie dlatego, że wyglądali jakby chcieli mnie zabić, a przynajmniej mocno poturbować gdybym tych pięciu złotych nie dał. Panu, który stracił pracę, dach nad głową, rodzina się od niego odwróciła 2 złote na życie dałem. Wcale nie dlatego, żeby przestał do mnie mówić. I w końcu przyczyniłem się do przywrócenia do życia mojego ulubionego instrumentu muzycznego w postaci wiolonczeli i uszczęśliwienia mojej ulubionej wiolonczelistki. Tutaj nie tylko ja się do tego przyczyniłem, a ludzi dobrej woli było troszkę więcej. Wiolonczeli pękła struna a zakup nowej, to jak się okazało całkiem spory wydatek. I tutaj moja ulubiona wiolonczelistka posłużyła się dwoma narzędziami, pierwszym był facebook, który jak nic innego zapewnia możliwość dotarcia do rzeszy osób. Drugim narzędziem był iWisher. Jest to aplikacja, która służy do zebrania pieniędzy na określony przez nas cel. Znaleźć można ją pod adresem iWisher.pl Bardzo proste w obsłudze narzędzie. Jeżeli nie mamy na coś akurat wolnych środków logujemy się na stronie i z listy produktów wybieramy to, co nas interesuje, dodajemy krótki opis i publikujemy link, żeby ktoś o naszym marzeniu się dowiedział i ewentualnie wspomógł. Wiolonczelistce pieniądze udało się zebrać nawet z małą górką, struna na swoim miejscu, a ja nie mogę się doczekać kolejnego występu. No właśnie, pieniędzy możemy zebrać więcej lub mniej niż potrzebujemy (określamy czas zbiórki), jeżeli mamy ich więcej, cóż, trafiają do naszej wirtualnej kieszeni i możemy je przeznaczyć jako część zapłaty za kolejną rzecz. Jeżeli w określonym przez nas czasie nie uda nam się uciułać na całość podobno można te pieniądze wypłacić albo przeznaczyć na inne życzenie.

Jeśli nie zgromadzisz całej kwoty potrzebnej na zrealizowanie iWisha, możesz pieniądze wypłacić (albo zmienić cel kwoty już zebranej).

W sytuacji, gdy zbierzesz kwotę większą niż ta, która jest Ci potrzebna do sfinalizowania iWisha albo  trafisz na jakąś super okazję cenową, pozostała kwota zostanie przeniesiona do Twojej Wirtualnej Portmonetki. Wtedy Twoim następnym krokiem powinno być przypisanie jej do kolejnego iWisha i spełnianie kolejnego marzenia.

Ja oprócz jednej wpłaty doświadczenia nie mam. Ale mam taki plan, żeby to się zmieniło i chciałbym do tego wykorzystać zbliżającą się pierwszą rocznicę bycia Eleganckim Penisem. Tak, za kilka dni blog będzie obchodził swoje pierwsze urodziny. Ciągle go prowadzę, może wpisy nie pojawiają tak często jakbym chciał, często wpadam na jakiś genialny pomysł na post, ale z braku czasu, albo ze zmęczenia po prostu o nim zapominam, ale po statystykach widzę, że czytelników mam i bardzo mnie to cieszy. I bardzo mnie cieszy to, że kilka osób osobiście pochwaliło mój styl, w którym piszę. Bardzo mnie to zmotywowało! Ale zmierzając do celu - mam życzenie urodzinowe - chcę dać pretekst dla kolejnego wpisu na bloga. Kiedyś dawno (może najwierniejsi czytelnicy pamiętają) na blogu pojawiały się wpisy o grach towarzyskich, chciałem żeby pojawiały się jak najczęściej, no ale (będę z tym nudny) czas, czas, czas. Bardzo rzadko siadamy i w coś gramy. Przyznaję, jedna gra czeka w kolejce na opisanie, mam nadzieję, że jak najszybciej uda mi się ruszyć dupsko i ją przedstawić. Po tym rozbudowanym wstępie pewnie już łatwo się domyślić, że Elegancki Penis na urodziny chciałby dostać grę. Gra ta chodzi za mną od dłuższego czasu i mam straszną ochotę w nią zagrać, a jeszcze nie miałem okazji. Moje życzenie można znaleźć tu: https://iwisher.pl/iwishes/3793 Obiecuję, że jeśli przypadkiem uda mi się grę dostać, na pewno się tym pochwalę i recenzja też tu trafi!






Jeżeli coś w temacie realizowania mojego marzenia będzie się działo, nie omieszkam donosić o tym na facebooku, więc jeśli jeszcze nie lubisz Eleganckiego Penisa, koniecznie kliknij Lubię to! gdzieś po prawej stronie, chyba wyżej.
Pamiętajcie, warto pomagać, podobno karma wraca!

czwartek, 11 czerwca 2015

Jak sobie nalać mleka do papierowej torby?

W Berlinie powstanie pierwszy w Europie supermarket, gdzie produkty nie będą w nic opakowane. Nie będzie też foliowych siatek przy kasach.
http://wyborcza.pl/1,75477,16293013,W_Berlinie_powstaje_supermarket_bez_opakowan__To_jak.html#ixzz3ckG3SnT4
Takie sklepy powinny stać na każdym rogu i nie powinny być ciekawostką czy mrzonką  ekologa.
Nie jestem zapalonym ekologiem, sam popełniam miliony błędów i używam nieekologicznych toreb i reklamówek (czy jak niektórzy wolą siatek, a siatka to może być na ryby). Na zakupy zwykle chodzę z plecakiem, kiedy mnie poniesie i plecak nie daje rady nic więcej już pomieścić, kupuję reklamówkę, ale z nadzieją, że przyda się na następne zakupy, niestety mam ich milion (tak, wiem, mógłbym jedną mieć cały czas na dnie plecaka i chyba od teraz tak będzie). No ale jeżeli miałbym wybór, wolałbym pójść właśnie do takiego sklepu. Szlag mnie trafia kiedy w sklepach widzę jak ludzie pakują do osobnych woreczków po bananie, pomidorze, ogórku i papryce. Z doświadczenia wiem, że naklejkę z wagi śmiało można przykleić do marchewki i nic się złego nie dzieje. Założę się, że pewnie u każdego w domu zalegają sterty reklamówek, popakowane jedna w drugą, trzymane na wszelki wypadek, bo przecież wyrzucać nie można. Z jednej strony to jest dobre, bo wielu ludzi ma gdzieś z tyłu głowy głos, który mówi o zaśmiecaniu, ale w końcu coś z tą stertą plastiku trzeba będzie zrobić. Wyrzucić? Będzie się rozkładać setki lat. Spalić? Dziura ozonowa się powiększy i pomrzemy. Zjeść? O! Trawimy plastik? Lasy będą czyste.


- Jeśli każdy będzie mógł kupować niezapakowane jedzenie, to najpierw zmniejszymy produkowanie odpadów, a potem zupełnie odwrócimy się od tego. To oznacza też mniejsze zużycie wody i ropy do produkcji opakowań - mówi Glimbowski.
Ale wracając do samego sklepu, bo od moralizowania nie jestem - na początku takie zakupy mogą być problematyczne, bo z jakim opakowaniem tam pójść, w co nasypać ryż, a w co nalać mleko? Wziąć dziesięć słoików w lnianej torbie? Puste będą już trochę ważyć. No ale cel szczytny więc ludzie szybko coś wymyślą, bo ludzie to leniwe bestie i będą chciały mieć jak najwygodniej.
Myślę, że kolejnym argumentem, który mógłby przekonać szczególnie Polaków do robienia zakupów (sprawunków, hehe) w takim sklepie jest deklaracja niższych cen, a i produkty mają być od lokalnych dostawców. Jestem ciekaw o ile obniżyłyby się ceny jeśli odpadnie od nich koszt opakowania.

Same towary mają być tańsze niż w innych supermarketach, bo będą sprowadzane przez lokalnych dostawców, którzy - co oczywiste - zobowiązali się, żeby nie pakować ich w wykonane z tworzyw sztucznych pojemniki.
 Jeżeli coś takiego powstałoby w mojej okolicy z chęcią bym się tam wybrał i mam nadzieję, że został stałym klientem. Możliwość zmniejszenia produkcji śmieci w moim skromnym gospodarstwie domowym, a do tego niższe ceny sprawiają, że jestem bardzo na tak! ZAPRASZAMY DO POLSKI!


P.S. Nie zdążyłem jeszcze zostać matką.